ZWIEDZANIE (-)
Berlin jest ogromny. Żeby zwiedzić i zobaczyć wszystko jest potrzebne więcej czasu aniżeli 2 dni, które na to przeznaczyłam. Czy żałuję, że nie zostałam dłużej? Zupełnie NIE.
Jest to jedno z najcięższych i przytłaczających miast jakie dane było mi odwiedzić. Co prawda, jest tu milion zabytków i ciekawych architektonicznie budowli, ale wszystko jest tak klocowate i monumentalne, jakby Berlin chciał powiedzieć: „Rozmiar ma znaczenie – im wszystko większe, tym lepsze”. Czułam się przytłoczona. I mimo dużej ilości atrakcji i możliwości zwiedzania, wszystko raczej na jedno kopyto. Nie jest to najpiękniejsze miasto.
Jednakże warto zobaczyć na własne oczy Bramę Brandenburską, czy Mur Berliński – zdecydowanie must see.
Elementem, który rozwesela to klocowate miasto, są kolorowe niedźwiedzie usytuowane w różnych partiach miasta – są one symbolem Berlina.
KUCHNIA (-)
W Berlinie bardzo ciężko znaleźć coś wartego uwagi, co reprezentuje „kuchnię niemiecką”. Najwięcej jest kuchni azjatyckiej i oczywiście tureckiej (Gemuuuse Kebab everywhere).
Będąc tam moją uwagę przykuło coś o nazwie curry wurst. I tak, smakuje tak samo dziwnie jak brzmi. Jest to po prostu kiełbasa polana keczupem wymieszanym z przyprawą curry. Dziwne. Jak oni to wymyślili to ja nawet nie. 😛
W Niemczech nie ma pojecia dobrego jedzonka – przykro mi.
Za posiłek w restauracji o średnich cenach zapłacicie ok. 30 euro na 2 osoby.
CENY (-)
Z Polskimi wypłatami to większości krajów jest drogo. Najbardziej zabijają ceny komunikacji miejskiej. Ceny za bilety wahają się od 1,6 do 2,9 euro za jedną podróż. Niezależnie od środka transportu, bilety są takie same, czy to na tramwaj, metro lub bus.
LUDZIE
Mało jest Niemców w Berlinie. Zdecydowanie częściej słyszy się i widzi imigrantów oraz obcokrajowców. Nie poczujecie tam klimatu Niemiec. Jest to stolica multikulti i symbol różnych historycznych wydarzeń.


























